Trudna sytuacja na polskim rynku zatrudnienia sprawiła, że mało który pracownik dostaje od pracodawcy stateczną ofertę umowy o pracę. Rzeczywistość pokazuje, że wobec kryzysu ekonomicznego, umowa zlecenie jest obecnie bardzo popularną formą zatrudniania pracowników. Nie bez powodu umowa ta określana jest mianem „śmieciowej”, gdyż zyskuje na niej przede wszystkim pracodawca, a najwięcej traci pracownik. Zleceniobiorca powinien wykonać zlecenie osobiście, ale można dołączyć do umowy aneks-wskazać trzecią osobę-zastępcę. Jednak w przypadku nieprawidłowego wykonania pracy przez osobę trzecią, to zleceniobiorca ponosi odpowiedzialność materialną za niewywiązanie się z umowy.

 

Jako że umowa zlecenie zdefiniowana jest w kodeksie cywilnym, a nie kodeksie pracy-w związku z tym pracownik podpisujący ten rodzaj umowy, nie może korzystać z praw i przywilejów wynikających z kodeksu pracy, jak na przykład prawo do urlopu, czy do dni wolnych.

Korzyścią, jaką czerpią pracodawcy z zawierania ze zleceniobiorcą umowy zlecenia jest brak stabilności zatrudnienia oraz praw pracowniczych. Brak świadczeń gwarancyjnych to największa wada umowy zlecenia. Młode mamy nie mają praw do skorzystania z urlopu macierzyńskiego. W razie wypadku przy wykonywaniu zlecenia, pracownik nie może domagać się odszkodowania. Umowa tego typu może być wypowiedziana w każdej chwili przez każdą ze stron.

Jednak jeżeli zlecający wypowie umowę, musi zwrócić zleceniobiorcy kwotę równo wartą z poniesionymi przez niego już wydatkami.

Jedną z ważnych cech umowy zlecenia jest to, że nie obejmuje jej wynagrodzenie minimalne wynikające z ustawy i jest ono wypłacane dopiero po wykonaniu pracy.

 

Zaletą umowy zlecenia jest brak ciągłej kontroli ze strony pracodawcy. Pracodawca nie płaci za czas choroby pracownika, ani nie daje urlopu. Zleceniobiorcy ponoszą 20% kosztów od uzyskanego dochodu w przypadku umowy zlecenia. Może ona mieć także charakter nieodpłatny, jeżeli pracownik wyrazi taką wolę.